Szpitale nie są bezpieczne

Szpitale nie są bezpieczne
  • Plaga ataków ransomware coraz częściej dotyka szpitale
  • Najgroźniejsze są ludzkie słabości i… ciekawość
  • 50 tys. zaszyfrowanych firmowych plików

Marzec upłynął pod znakiem szokujących informacji o coraz aktywniej działających hakerach w systemach informatycznych placówek medycznych. Po ataku na szpital w Hollywood, o którym pisałem w jednym z wcześniejszych wpisów, posypały się kolejne. I to nie tylko zza oceanem, ale także w Polsce.

Głośno stało się o ataku, którym pisano, że jest najprawdopodobniej efektem działalności hakerów, na system całej sieci amerykańskich szpitali MedStar Healt (10 szpitali i 250 ambulatoriów w stanach Maryland i Waszyngton). Efekt? Kompletny paraliż systemów szpitalnych.

To, co za oceanem jest standardem, np. zapisywanie się przez internet na wizytę do lekarza (u nas to ciągle jeszcze godna nagłośnienia vi odtrąbienia sukcesu nowość – czytaj: Białystok: w szpitalu dziecięcym rusza e-rejestracja) czy możliwość wglądu do wyników badań, w przypadku awarii, z jakiejkolwiek przyczyny, staje się dramatem.

Nie tylko pacjenci utracili internetowy dostęp do lekarzy, ale także lekarze nie mają dostępu do kont pacjentów, historii ich choroby, wyników badań, zaordynowanych terapii, ich harmonogramu. Brak dostępu do takiej wiedzy może zakończyć się tragedią.

Oczywiście natychmiast całą sieć odcięto od wirtualnego świata i przestawiono go na offline. Zamiast elektronicznego obiegu dokumentów powrócono do pióra i papieru. To dla wszystkich pracowników placówki był prawdziwy szok.

Zaangażowano informatyków śledczych i cały sztab ludzi, których zadaniem jest przywrócenie systemu. Nie mówiąc o prawnikach, którzy z pewnością także będą mieli z tego powodu sporo pracy. Do akcji wkroczyła też FBI.

Mimo, że rzecznik prasowy sieci szpitali MedStar zapewniał na konferencji, że nie doszło przy okazji tej „awarii” do wycieku żadnych danych, to znający się na rzeczy nie wierzą w te słowa. By firma nie straciła twarzy (i dużych pieniędzy w sądach) pierwsze, co trzeba zrobić to zatrudnić agencję znającą się na działaniach w sytuacjach kryzysowych i… dementować… dementować.

Ktoś powie, że to problem Amerykanów. Nic bardziej mylnego. Jak poinformowało ostatniego marca Radio Gdańsk haker „Abdul” w jednej z elbląskich form zarządzającej nieruchomościami obszedł wszystkie zapory i programy antywirusowe. Na szczęście czujni informatycy dostrzegli, że dzieje w systemie dzieje się coś dziwnego i zdołali zablokować „Abdula”.

Nie udało się zablokować hakera innej elbląskiej firmie, gdzie sekretarka otworzyła niczego nie podejrzewając, załącznik do maila. To uruchomiło procedurę szyfrowania plików, których w sumie wirus „zabezpieczył” 50 tys. za pomocą szyfry RSA. Informatycy nie dali rady ich odzyskać. Byli

Jak na rodzimy wymiar cyberprzestępcy zażądali tylko 4,1 bitcoina (ok. 6,5 tys. zł). Sprawą zajęła się policja. Na razie nie wiadomo, jaki będzie efekt ich działań. Szczerze wątpię, w powodzenie ich działania, choć trzymam za to mocno kciuki.

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ten − four =

Pin It on Pinterest

Share This

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich wykorzystanie. dowiedz sie więcej!

Strony ubezpieczenia-gard.pl wykorzystują pliki cookies, aby zoptymalizować korzystanie z serwisu (przeczytaj Regulamin Prywatności). Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na dysku twojego komputera, zmień ustawienia w swojej przeglądarce gdzie możesz określić warunki ich zapisywania i przechowywania.

zamknij