Nie wierzyłem. To się jednak naprawdę opłaca!

Nie wierzyłem. To się jednak naprawdę opłaca!

Z natury nie jestem łatwowierny. Natura wyposażyła mnie w pewną dozę zdrowego rozsądku. Dlatego też, odkąd wyjeżdżam za granicę, bez większej wiary wykupuję zawsze ubezpieczenie z opcją, przynajmniej teoretycznie, solidnych gwarancji „na wszelki wypadek”. Przyznaję, miałem wątpliwości, czy wydawać kasę na ten zbytek, być może z tego powodu, że nigdy z niego nie korzystałem. Do dzisiaj. To naprawdę się opłaciło.

Opiszę swój przypadek sprzed paru dni. Jeśli się ktoś spodziewa jakichś drastycznych opisów może się rozczarować. To zwykłe zdarzenie, które może zdarzyć się każdemu, ale dzięki niemu uwierzyłem, że obietnice mogą być nie tylko czcze. I nie piszę tego, aby dokonać jakieś reklamy, bo nie mam w swojej ofercie ubezpieczeń firmy Compensa, które tak bardzo mnie pozytywnie zaskoczyło.

Przejdźmy do rzeczy. Postanowiłem w środku zimy skorzystać z oferty krótkiego wypoczynku w ciepłych wodach termalnych Hungarospa w węgierskim Hajduszoboszlo. Jak wspomniałem, ubezpieczenie od ewentualnych kłopotów zdrowotnych za granicą kupiłem przed wyjazdem bardziej z przyzwyczajenia i zdrowego rozsądku. Pech chciał, że korzystając z wodnych atrakcji Aqua Palace woda dostała się do wnętrza mojego ucha. Zupełny przypadek. Nieraz to się zdarzało. Zazwyczaj skakaniem na jednej nodze można się jej pozbyć. Nie tym razem.

Po kilku godzinach przestałem słyszeć na zalane wodą ucho. Szum w głowie zaczynał być coraz bardziej nieznośny i bolesny. Ponieważ już kilka razy doświadczyłem zapalenia ucha środkowego i wewnętrznego, a zaczynało się ono zazwyczaj właśnie od takiego zlania ucha, wiedziałem z autopsji, jaka to bolesna przypadłość, z powodu, której można z bólu „chodzić po ścianach”. Podjąłem decyzję – muszę skorzystać z pomocy laryngologa.

Laryngologa? Gdzie znaleźć w Hajduszoboszlo laryngologa? Dodam, że węgierski dla mnie jest niemal tak samo zrozumiały jak chiński. Jak zapisać się do lekarza i gdzie? Choć lekarzy i fizjoterapeutów w Thermal Hotel, gdzie mieszkałem, było jak przysłowiowych mrówek, to laryngologa ani jednego.

Po prawie bezsennej nocy doszedłem do wniosku, że chyba pora po raz pierwszy w życiu skorzystać z ubezpieczenia. Wyjąłem wcześnie rano kartonik poświadczający wykupienie polisy i zadzwoniłem bez większej wiary pod widniejący na nim numer telefonu. Po krótkim czasie oczekiwania odezwał się męski głos i zapytał, w czym problem. W żołnierskich słowach wyłuszczyłem kawę na ławę. Gość poprosił o kilka chwil i zapowiedział, że odzwoni. Pomyślałem – to był telefon „na Berdyczów”?

Odzwonił jednak po kilku minutach. Zapytał o kilka moich danych, numer polisy, miejsce pobytu za granicą i znowu poprosił o czas. Tym razem o dwie godziny. Znowu przemknęła myśl – to był telefon nie z Warszawy a z Berdyczowa?

Po niecałej godzinie ponownie jednak telefon znowu zadzwonił. Mężczyzna zapytał czy mam jak się dostać do Debreczyna na godzinę pomiędzy 10.00 a 12.00 gdzie mam umówioną wizytę u specjalisty, (ponieważ moja polisa obejmowała także tzw. assistance mógł zaproponować mi także transport do Debreczyna i z powrotem, ale wszystko to trwałoby dłużej) a wszystkie szczegóły otrzymam sms’em.

Po chwili rzeczywiście odczytałem na swoim telefonie sms: Szanowny Panie proszę się o udanie na wizytę między 10.00 a 12.00 do kliniki Teriteses Betegellato Kozpont (Medical and Healt Science Centre of the University o Debrecen) – Nagyerdei Krt.98 4032 Debrecen Tel: 0036 52 444 222 CP Compensa.

Oczywiście jak najszybciej zameldowałem się pod wskazanym adresem (olbrzymi kompleks akademicko ambulatoryjno szpitalny). Od razu skierowano mnie do młodego człowieka, który chyba już na mnie czekał i po wpisaniu moich danych do komputera wyposażył mnie w dwa papierki oraz wyjaśnił – proszę zjawić się przed gabinetem gdzie przyjmuje dr Zapp Zlatan i pokazać skierowanie. Dodał też, że gdyby były potrzebne jakieś dodatkowe badania, prześwietlenia czy tomografia komputerowa, mam wrócić od razu po kolejne skierowanie a te badania zostaną wykonane bez płacenia, od ręki.

Konfrontując rzeczywistość ze wspomnieniem 6 miesięcznego oczekiwania na TK po urazie kolana, które ostatecznie zrobiłem po miesiącu za grube (jak dla mnie) własne pieniądze – „szczęka mi opadła”.

Kolejny budynek, tłumy czekających pacjentów prze licznymi gabinetami, dziesiątki studentów z wałówą w rękach (chyba była w tym budynku także stołówka). Pielęgniarka wychodząc z gabinetu, przed którym miałem się ustawić poinformowała mnie grzecznie, że pan doktor zaraz mnie przyjmie jak tylko wróci z sali operacyjnej. Trwało to może 15-20 min. Jak tylko lekarz się pojawił poprosił mnie do gabinetu.

Po kilku słowach wyjaśnień i pytaniach dr Zlatan zajrzał mi w ucho, dobrał odpowiednią końcówkę do ssaka i za jego pomocą usunął moją głuchotę i ten nieznośny ból i szum w głowie. Podyktował pielęgniarce treść recepty, zakazał pływania przez kilka dni, powiedział jak stosować lekarstwa i… podał mi rękę na do widzenia. Przyznam, że byłem nieco zaszokowany i otumaniony. Tak można? Rzeczowo, szybko i kompetentnie?

Może przeszedłbym nad tym wszystkim do porządku gdyby nie doświadczenie sprzed dwóch lat, kiedy także po kąpieli w basenie (lubię pływać i staram się to robić regularnie raz, dwa razy w tygodniu) także miałem kłopot z uchem. Najpierw była wizyta u lekarza rodzinnego, który przepisał mi jakieś kropelki. Nie pomogło. Po kolejnych trzech dniach kolejna wizyta w POZ gdzie lekarz stwierdził, że jednak chyba muszę iść ze skierowaniem do specjalisty.

Po znalezieniu gabinetu laryngologa okazało się, że do specjalisty owszem, ale najbliższy możliwy termin to za 2 miesiące. I nie jest ważne, że z ucha mi już cieknie jakiś wysięk. Podziękowałem więc laryngologowi z kontraktem NFZ i… poszukałem gabinetu prywatnego. Zostałem tam przyjęty za odpowiednią opłatą już następnego dnia. Lekarz przez kolejne trzy dni odsysał mi z ucha to, co tam się zbierało. Za każdym razem oczywiście wizyta była płatna. Nawet już nie chcę pamiętać ile to kosztowało łącznie z lekarstwami.

A tu proszę – polisa za kilkadziesiąt złotych i daleko od domu obsługa natychmiastowa, i co ważne – skuteczna, grzeczna, bezproblemowa.

Może doszedłem do błędnego wniosku, ale gdybym miał skorzystać z pomocy lekarza specjalisty, to najlepiej chyba byłoby wykupić ubezpieczenie w Compensie i wyjechać za granicę, zamiast miesiącami czekać we własnym kraju na wizytę u specjalisty na NFZ albo płacić słono za badania i wizytę w prywatnym gabinecie.

Cóż, potwierdzam – podróże kształcą. Chcę podziękować dr Zlatanowi z kliniki Teriteses Betegellato Kozpont w Debreczynie, Compensie za pełen profesjonalizm, i sobie – za to, że zawierzyłem swojemu zdrowemu rozsądkowi i nie żałowałem tych paru złotych na ubezpieczenie. Wypadki i przypadki chodzą jednak po ludziach.

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fourteen + three =

Pin It on Pinterest

Share This

Ta strona wykorzystuje pliki cookie, korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich wykorzystanie. dowiedz sie więcej!

Strony ubezpieczenia-gard.pl wykorzystują pliki cookies, aby zoptymalizować korzystanie z serwisu (przeczytaj Regulamin Prywatności). Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na dysku twojego komputera, zmień ustawienia w swojej przeglądarce gdzie możesz określić warunki ich zapisywania i przechowywania.

zamknij